Kobiece sprawy

Kobieta niezależna

Niektórych mężczyzn przeraża, innych dystansuje, a jeszcze inni garną się do niej jak pszczoły do miodu. Jednak wszyscy tak samo postrzegają kobietę niezależną – jako pewną siebie businesswoman. A to myślenie na skróty i w rzeczywistości banał.

W XXI wieku wyemancypowane już od przynajmniej półwiecza kobiety pracują zawodowo, osiągając finansową niezależność i nie ma w tym nic dziwnego, oburzającego czy zdrożnego. Czasy, w których kobieta nie potrafiła samodzielnie funkcjonować, odeszły na szczęście do lamusa. Dzisiejsze przedstawicielki płci pięknej nie tylko chcą i mogą, ale potrafią radzić sobie na wszystkich płaszczyznach życia doskonale. Ostatnim więc powodem, dla którego kobieta wchodzi w związek, jest potrzeba zaspokojenia bytu życiowego.

Nirwana, czyli wyzwolenie

Pracująca, niezależna finansowo dziewczyna nie oznacza jednocześnie kobiety zimnej i niepotrzebującej partnera życiowego. Paradoksalnie sytuacja, w której oboje kochankowie dobrze radzą sobie w życiu jest największym gwarantem powodzenia ich związku. Sugeruje bowiem, że żadne z nich nie wisi finansowo ani emocjonalnie na partnerze. Stan nirwany, gdy dobrze mi samemu, ale jeszcze lepiej z tobą, niełatwo jest osiągnąć – potrzeba do tego wyzwolenia z narzuconych zwyczajów, obyczajowości.

Winny patriarchat

Ale wróćmy do kobiety niezależnej i mitów, które powstały na jej temat. Zimna, wyrachowana egoistka – to jedne z łagodniejszych określeń. Faceci na ogół unikają wyzwolonych kobiet, bojąc się ich władczej postawy. A przecież odwracając sytuację, niezależny mężczyzna nie budzi tak pejoratywnych konotacji. Przeciwnie – postrzegany jest jako męski, zaradny, odpowiedzialny. Dlaczego dyskryminujemy w tej samej materii panie?

Odpowiedź kryje się w jednym słowie – patriarchat. Konserwatywni mężczyźni nie wyobrażają sobie, aby władzę w związku mogła przejąć kobieta. A taka, która dominuje na płaszczyznach zawodowych, ma ich zdaniem widoczne predyspozycje, aby dominację rozciągnąć także na dom i związek.

Niezależność, ale poza związkiem

Tymczasem te kombinacje nie przekładają się na rzeczywistość. Bardzo często bowiem kobieta niezależna poza domem, właśnie w domu potrzebuje pewnej zależności. Dom to azyl, w którym chcemy odpocząć, schronić się przed światem i móc być nareszcie sobą. Tu zrzucamy maski, a w obecności kochanego partnera możemy okazać słabości. Jeśli trafimy na podatny grunt, czyli partnera akceptującego nas bez reszty, możemy zrzucić służbowy uniform i włożyć wygodny, ciepły dres – w sensie emocjonalnym. Tam, gdzie nie czujemy się bezpiecznie, nadal pozostaniemy zdystansowane. Bo tam gdzie nie ma bezpieczeństwa, nie narodzi się bliskość.

Żandarm w spódnicy?

Dlatego kobieta niezależna w sensie zawodowo-finansowym często chce, może i potrafi stworzyć partnerski związek, w którym nie ma miejsca na dominację jednego z partnerów. Bo nie jesteśmy przecież tacy sami w różnych relacjach z ludźmi. Aby kierować zespołem pracowników, należy mieć twardy tyłek, natomiast w stałym intymnym związku nie musimy trzymać cały czas formy. Nikt nie chce być żandarmem i nie chce mieć żandarma w domu ani w łóżku.

Warto więc bliżej poznać niezależną kobietę, aby ferować o niej ostateczne sądy.


Magda Wieteska
Strony internetowe dla firm - szybko i za darmo!